środa, 29 lutego 2012

Pierwsze zakupy w Bingo spa

Nie znałam wcześniej tej firmy, ale spotkałam się z wieloma pozytywnymi opiniami na temat ich kosmetyków. Postanowiłam zaryzykować i zrobić zakupy tu. Skorzystałam z darmowej przesyłki kurierem (zamówiłam za kwotę przekraczającą 100 zł) oraz promocji dla nowych kientów - mogłam wybrać 1 produkt gratis, tylko nie mógł przekraczać wartości całego zamówienia. Paczkę wysłali w następnym dniu od mojej wpłaty, przyszła po 2 dniach, więc bardzo szybko :) Moje zakupy (od lewej):


1. Mydło w płynie proteiny jedwabiu i słodkie migdały.
2. Koncentrat cynamonowo-paprykowy do zabiegu body wrap (jest to próbka bezpłatna, ale wyjątkowo duża - 75 ml).
3. Masło kakaowe do ciała.
4. Maska błotna do twarzy.
5. Naturalne błoto z morza martwego (to właśnie mój wybrany gratis).
6. Kolagenowa śmietanka pod prysznic.
7. Maska do włosów ponad 40 składników aktywnych
8. Maska do włosów 5 alg i masło shea.
9. Krem pod prysznic czekolada i pomarańcza.
10. Jedwab do mycia i pielęgnacji włosów.


Znacie kosmetyki Bingo spa? Lubicie je? Miałyście może któryś z mojej nowej kolekcji?



poniedziałek, 27 lutego 2012

Jak stylizuję swoje fale

Moim sekretem na wyczarowanie sprężystych i posłusznych fal jest żel lniany. Robię go według tego przepisu:



3 łyżki siemienia lnianego (niemielonego) zalewam szklanką wrzątku, mieszam i zostawiam pod przykryciem do ostygnięcia. Następnie mieszam dokładnie i przecedzam papkę przez sitko. Dodaję kilka kropli soku z aloesu.  Żelu zaczynam używać następnego dnia po zrobieniu.  Trwałość takiego kosmetyku to 2 tygodnie w lodówce.




Jak używam? Bardzo prosto. Nakładam na całe, umyte, mokre i rozczesane włosy. Następnie dzielę włosy na 3 części, każdą z nich, zaczynając od końcówek, układam w harmonijkę na odwartych dłoniach i ściskam palcami. I tak kilka razy.







Powstałe fale pozostawiam do naturalnego wyschnięcia. Jeśli staną się posklejane to ugniatam je lekko w dłoniach.



Podoba Wam się taki efekt? Próbowałyście żelu lnianego? Co o nim sądzicie?



piątek, 24 lutego 2012

Dzisiejszy bohater: bourjois brillance miroitante



Źródło: http://www.kissandmakeup.tv/2008/08/bourjois_shimme.html

Szukałam cienia, króry byłby idealny na wieczorne wyjścia. Musiał być błyszczący, wytrzymały i w pięknym kolorze. Gdy zobaczyłam mały słoiczek bourjois brillance miroitante w kolorze elektryzującym niebieskim, pomyślałam że to właśnie TEN :)

Opis producenta:
Shimmering Shine Liquid Eyeshadow to nowy produkt marki Bourjois. Nowe cienie oparte są na innowacyjnej, wodnej formule. Zawarte w nich drobinki bardzo mocno odbijają światło, powodując, że powieka wygląda jak muśnięta błyszczykiem. Cienie znajdują się w charakterystycznych dla Bourjois słoiczkach wraz z aplikatorem. Są kremowe, nie kleją się i bardzo gładko rozprowadzają się na powiekach. Kolor jest naprawdę bardzo nasycony, a oko błyszczy. Nie ma obawy, że cienie się osypią i podrażnią oko. 

Moja ocena:
OPAKOWANIE: całkiem wygodne, przeźroczysty słoiczek, z którego nic się przypadkowo nie wyleje.


APLIKATOR: typowy dla kremowych cieni, po wyciągnięciu zostaje na nim odpowiednia ilość kosmetyku, nie za dużo, nie za mało, dość wygodnie i precyzyjnie apikuje się nim cień na powiekę.



KOLOR: nasycony z efektem lustra, efekt różni się w zależności od tego, ile warstw nałożymy.


KONSYSTENCJA: kremowa, dosyć gęsta, równo pokrywa powiekę, szybko zastyga.

EFEKT KOŃCOWY:


Obawiałam się, że z racji kremowej konsystencji cień będzie się zbierał w załamaniach i rolował. Nic takiego się nie stało: po pomalowaniu pierwszej warstwy odczekałam kilka minut i nałożyłam drugą. Kosmetyk zastygł na mojej skórze tworząc cienką skorupkę. Nakładałam go bez bazy i po ok. 3 godzinach zaczął się kruszyć :/ Z bazą utrzymuje się niewiele dłużej, bo 4. Jest trochę ciężki w obsłudze, trzeba się go nauczyć nakładać, szczególnie jeśli chcemy go połączyć z innymi cieniami. Cień oceniam raczej średnio ze względu na niską trwałość. Duży plus natomiast za kolor :)


Jak Wam się podoba ten cień? Używałyście go?




środa, 22 lutego 2012

Moje szampony, odżywki, maski i oleje - zestawienie

Niedawno zadano mi pytanie, jakich dokładnie kosmetyków używam do włosów. Z tego tytułu dokonałam małego  zestawienia. Nie jest to duża kolekcja, ale nie lubię chomikować zbyt dużej ilości buteleczek i słoiczków ;) Czekam, aż zużyję część z tego co mam, dopiero kupuję nowe. Nie mam też za wiele miejsca w łazience, więc same rozumiecie, muszę stawiać na minimalizm :)

Dodam, tak na wszelki wypadek, że moje kosmetyki nie zawierają silikonów.

1. Szampony (od lewej):


- Joanna rzepa przeciw wypadaniu włosów - zawiera SLS, dokładnie oczyszcza włosy z wszelkich zanieczyszczeń. Konsystencja: gęsta, przez co kosmetyk jest bardzo wydajny, bardzo się pieni. Zapach przyjemny, mocny, typowy dla czarnej rzepy. Używam go 1-2 razy w tygodniu, trochę przesusza końcówki.

- Barwa naturalna, szampon żurawinowy do włosów przetłuszczających się- zawiera SLS działa na moje włosy podobnie jak powyższy szmpon, również bardzo wydajny. Zapach - cudny, owocowy :)

- Babydream fur mama - jest to balsam do kąpieli dla kobiet w ciąży. Doskonala nadaje się do mycia włosów, nie zawiera SLS ani SLES, ma przyjemny skład, nie przesusza końcówek. Stosuję go do codziennego mycia, fajnie się pieni, a zapach... uwielbiam :) Pachnie kosmetykami dla niemowląt :) Konsystencja dosyć rzadka, ale nie za bardzo. Włoski są po nim puszyste i miękkie.

- Mypa żel pod prysznic do ciała i do włosów - nie zawiera SLS, ale zawiera SLES, 20% jego składu stanowi sok z aloesu. Przeważnie zmywam nim oleje. Do codziennego mycia się nie nadaje, również przesusza włosy. Zapach neutralny, konsystencja w sam raz, dobrze się pieni.

- Alterra migdały i  jojoba - nie zawiera SLS, SLES, to wyjątkowo łagodny szampon, nie podrażnia skalpu, więc można stosować codziennie. Konsystencja żelowa, rzadka, słabo się pieni, zapach średni - taki chemiczny. Mimo to bardzo go lubię, ponieważ nie plącze włosów i ich nie przesusza.

-Babydream szampon dla niemowląt i dzieci - bardzo łagodny, bez SLS, SLES. U mnie się nie sprawdził: plącze włosy, po kilku godzinach od mycia były już oklapnięte i jakby nieświeże :( Pieni się dobrze, pachnie neutralnie.


2. Odżywki i maski:


- Joanna z apteczki babuni, balsam do włosów z ekstraktem z miodu i proteinami mlecznymi - stosuje się go bez spłukiwania i tak też robię, wmasowuje we włosy po myciu odrobinę kosmetyku. Konsystencja rzadka (duży plus), zapach cudny :) Zapobiega puszeniu się włosów, świetnie nawilża, włoski łatwiej się rozczesują i układają, bardzo wydajny. Uwielbiam :)

- Joanna z apteczki babuni, odżywka wzmacniająca z ekstraktem ze skrzypu i rozmarynu przeciw wypadaniu włosów - stosowałąm głównie na skalp, ale nie zauważyłam zmniejszenia wypadania :( Na włosy jest dla mnie za lekka, za rzadka, ciężko po niej rozczesać włoski. Zapach ładny, ziołowy.

- Isana do włosów kręconych z masłem babassu - moja ulubiona odżywka! Treściwa, gęsta, pięknie pachnąca. Włosy po niej są śliskie, doskonale nawilżone, nie mam problemu z ich rozczesaniem. Łatwiej się układają i mniej puszą. Kilka razy myłam nią głowę, ale włosy szybko się przetłuszczały, więc zrezygnowałam. A szkoda, bo taka pielęgnacja sprawia, że fale są bardziej sprężyste...

- Alterra granat i aloes do włosów suchych - również bardzo lubię, ponieważ nawilża włoski, które są po niej śliskie i sprężyste. Dosyć gęsta, ale mało wydajna, zapach niestety nie przypadł mi do gustu.

- Maski Biovax - pisałam o nich tu.

3. Oleje:


- rycynowy - świetny w połączeniu z oliwą z oliwek, nigdy solo. Dlaczego? Ponieważ jest gęsty i toporny, ciężko go nałożyć, a później zmyć. Takie połączenie niweluje problem, włoski po takim miksie są nawilżone, pełne blasku.

- Vatika kokos - używam go już prawie 3 miesiące. Moje włoski bardzo go lubią, nawilża je i wygładza.  Nie tłuści poduszki, w ogóle nie jest zbyt tłusty.  Uwielbiam ten zapach :)

- Khadi - olejek pobudzający cebulki do wzrostu. Posiada piękny zapach ziół, jest to jedyny olej, który nakładam na skalp. Zapobiega wypadaniu włosów.

- Alterra migdały i papaja - najmniej go lubię z całej mojej kolekcji. Nie robi nic z moimi włosami. Wykorzystuję go zatem zgodnie z przeznaczeniem, czyli do masażu - ta opcja jest idealna, skóra jest gładka i nawilżona :)

- Olej z pestek śliwki - używam głównie do twarzy (niesamowicie nawilża :)), a jeśli chodzi o włosy to dodaję kilka kropli do masek, czsami solo do zabezpieczania końcówek. Uwielbiam go ze względu na wyraźny, pobudzający zapach marcepanu :)


To tyle, jeśli chodzi o moją półkę w łazience. Znacie te kosmetyki? Co o nich sądzicie?




wtorek, 21 lutego 2012

TAG 5: kosmetycznych rzeczy, których wcale nie chcę mieć


Zasady:
- napisz, kto Cie otagował i zamieść zasady TAG'u
- zamieść baner TAG'u i wymień 5 rzeczy z działu kosmetyki ( akcesoria, pielęgnacja, przechowywanie, kosmetyki kolorowe, higiena), które Twoim zdaniem są Ci całkowicie zbędne bo:
- maja tańsze odpowiedniki
-są przereklamowane
- amatorkom są niepotrzebne
- bo to sposób na niepotrzeb
ne wydatki...
...i krótko wyjaśnij swój wybór
- zaproś do zabawy 5 lub więcej innych blogerek.

Otagowała mnie Irreplaceableeee, której bardzo dziękuję :*

Taguję: 

Myślałam o tym tagu, zanim zostałam otagowana, więc mam gotową odpowiedź ;) Przypuszczam, że nie będę oryginalna, bo większość z Was wymieniła rzeczy, o których myślałam.

1. Niepotrzebne mi są chemiczne farby do włosów. Wysuszają, niszczą włosy, prowadzą do ich wypadania, jednym słowem samo zło. Zamiennikiem są ziołowe farby, czy też płukanki delikatnie  koloryzujące. Te nie zrobią z naszych włosków siana, niektóre nawet odżywią je i wzmocnią :)


http://www.papilot.pl/papitesty/10041/PAPITEST-Brazowe-i-kasztanowe-farby-do-wlosow.html

2. Drogie kremy do twarzy, które: ujędrniają, nawilżają, zabijają bakterie, matują, odmładzają i jeszcze tańczą i śpiewają. Po prostu w to nie wierzę. Samym kremem nie ma możliwości osiągnąć takich efektów. Nie warto wydawać grubych pieniędzy na coś takiego, wolę w zamian kupić dobry olej. Wystarczą mi proste kremy Ziai, oraz od niedawna oleje.

http://www.mojakosmetyczka.pl/pl/show/prawidlowy-dobor-kosmetykow-do-twarzy

3. Beauty Blender. Mały kawałek gąbki w kolorze wściekłego różu służący do nakładania podkładu kosztujący ponad 100 zł... Nie wiem, kto to wymyślił, że takie jajeczko można sprzedawać za taką kasę. Jest mi zupełnie zbędne, do nakładania fluidu używam tylko i wyłącznie moich paluszków. Efekt jaki uzyskuję, w pełni mnie zadowala, więc różowiastemu mówię NIE.

http://www.moda.net.pl/makijaz/beautyblender

4. Kremy wyszczuplające, antycellulitowe. Nie widzę sensu, żeby ich używać, ponieważ aby mieć piękne ciało trzeba się wysilić i ćwiczyć, oraz odpowiednio się odżywiać. Kremy nie odwalą za nas całej ciężkiej roboty. Możliwe, że ujędrnią, ale na pewno nie odchudzą nas.

http://lula.pl/lula/1,95647,7598626,Cellulit_pod_lupa.html


5. Dziesiątki pędzli do makijażu. Kolejny zbędny wydatek, mnie wystarczają 3: do pudru, różu oraz cieni. Jakoś nie zauważyłam, żeby większa ilość tych przemiotów podnosiła jakość makijażu. Ale to moje zdanie.

http://www.1000rad.pl/jak-czyscic-pedzle-do-makijazu


To by było na tyle :) Ciekawa jestem Waszych typów.




poniedziałek, 20 lutego 2012

Małe zakupy

Rano otworzyłam drzwi listonoszowi z mokrymi włosami i w szlafroku ;) Zawału nie dostał, przyzwyczaił się, w końcu odwiedza mnie dosyć często. Oto, co dziś dostałam:


1. Olej rycynowy 60 ml - wykorzystam go do twarzy oraz do włosów.
2. 2 odżywki Jantar 2x 100 ml (nareszcie mam okazję wypróbować :D) - przelałam do butelki ze spryskiwaczem (po lotionie Seboradin); nie mogłam znaleźć w stacjonarnym sklepie, na dozie klik też nie było :(
3. Mydełko naturalne z nanosrebrem 100 g - jestem bardzo ciekawa jego działania... Kupiłam je z myślą o mojej trądzikowej, zanieczyszczonej cerze. Dam znać, jak się spisało.
4. Szklany pilnik do paznokci ESPRIT - w sam raz do moich cienkich i kruchych paznokci.

Coś Was zainteresowało? Czego najbardziej jesteście ciekawe?

Życzę miłego dnia :)

niedziela, 19 lutego 2012

Akcja - odchudzanie

Myślę, że nadszedł czas, by w końcu zacząć kurację wyszczuplającą. Stanęłam na wadze i oczom nie mogłam uwierzyć, ile przytyłam w ciągu ostatnich 3 miesięcy ;( Ale nie ma co płakać. Dzisiaj zaopatrzyłam się w mnóstwo warzyw, trocę owoców i innych zdrowych produktów. Swoją drogą zdrowa żywność mocno uderza po kieszeni, niestety :( Ale czego się nie robi dla urody. Dziś dostałam w prezencie kombiwar i z tego powodu skaczę z radości :) Ułatwi mi on przygotowania zdrowych, dietetycznych potraw, jakich jak rybki, kurczak, warzywa.

Z pomocą przyjdzie mi też kilka innych rzeczy:

1. Koło hula-hop Sapphire z 80 kulkami powietrznymi, które masują talię ujędniając ciało spalając większą liczbę kalorii, niż tradycyjne hula-hop. Jest dosyć ciężkie i masywne, mam nadzieję, że spełni swoje zadanie.

Opis producenta:
Specjalnie wzmocnione i bardziej wytrzymałe
Możliwość szybkiego złożenia i rozłożenia
80 powietrznych punktów stymulujących przyspiesza i wzmacnia efekt redukcji tkanki tłuszczowej przez masaż punktów akupresury na brzuchu, talii i udach
Wbudowane magnesy wytwarzają pozytywne pole magnetyczne wokół ciała, co zwiększa przepływ krwi w naczyniach krwionośnych, zmniejsza jej krzepliwość oraz pomaga pozbyć się dolegliwości i bólów.

Dane techniczne:
Waga: 1,3kg
Średnica: około 105 cm

Źródło:http://www.sapphire-sport.com/katalog/magnetyczny-hula-hop-masazer-sapphire-80-kulek.html


2. Przyrząd do ćwiczenia mięśni nóg - Leg magic. Kupiony kilka lat temu na allegro - wcześniej (kiedy jeszcze ćwiczyłam) spisywał się całkiem nieźle, nogi stały się bardziej jędrne, pośladki napięte, ogólnie byłam zadowolona i zamierzam do niego wrócić.

Źródło: http://www.mysears.com/Leg-Magic-Exercise-Machine-Silver-reviews


3. Piłka do ćwiczeń aerobowych Sapphire wysokość 65 cm.. Można na niej ćwiczyć głównie mięśnie pleców i brzucha, ale także nóg.

Opis producenta:
Piłka fitness to kolorowa duża elastyczna kula wykonana z miękkiego a jednocześnie wytrzymałego i przyjaznego w dotyku tworzywa PCV, którego wytrzymałość sprawia, że możemy na niej siedzieć, leżeć a nawet skakać. 
Zalety:
- piłka jest zalecana do ćwiczeń ogólnorozwojowych oraz do rehabilitacji po przebytych kontuzjach i schorzeniach
- zmniejsza ilość tkanki tłuszczowej
- wzmacnia mięśnie, szczególnie pleców i brzucha
- koordynuje postawę
- pomaga zadbać o giętkość ciała i stawów
- zwiększa odporność na stres
- zwiększa wydolność organizmu
- wysmukla postawę ciała
- redukuje cellulit
- poprawia samopoczucie

Źródło: http://fitbay.pl/1991-pilka-do-fitness-i-rehabilitacji-hs-65cm.html


4. Hantle - nie jest to zbyt skomplikowany przyrząd ;) Służy do kształtowania i wzmacniania mięśni ramion; obciążenie 1,5 kg każdy.

Źródło: http://www.dakrosport.pl/product/HANTLE-WINYLOWE-FITNESS-15-KG-THORN/?id=223



Mam nadzieję, że z taką pomocą uda mi się osiągnąć wymarzoną wagę :)


64,8 (BMI - 23,2) --> 62 (BMI - 22,2) --> 60 (BMI - 21,5) --> 58 (BMI - 20,8) --> 55 (BMI - 19,7)


Jakie jest Wasze wymarzone BMI?





sobota, 18 lutego 2012

Farbowanie henną Khadi


Żródło:  http://alergia.med.pl/naturalna-henna-orzechowy-braz-khadi-farba-wlosow-p-2304.html?cPath=51




Wybrałam hennę Khadi, ponieważ byłam (i wciąż jestem) bardzo zadowolona z oleju tej firmy. Zachęciły mnie też opinie o niej na stronie sklepu helfy klik. Zdecydowałam się na odcień orzechowy brąz, gdyż chciałam uzyskać lekkie przyciemnienie. Zastanawiałam się też nad ciemnym brązem, ale bałam się, że włosy wyjdą czarne. 






Przez ostatnie 3,5 roku nie farbowałam niczym włosów, więc spodziewałam się, że ładnie przyjmą kolor. Umyłam je bezsilikonowym (za to z SLS) szamponem, żeby je dokładnie oczyścić, nałożyłam odżywkę do spłukiwania bez silikonu i dokładnie spłukałam. Następnie wsypałam 50 gram proszku (połowa opakowania) do szklanej miseczki i wymieszałam z ciepłą wodą. Papka miała konsystencję gęstej śmietany.


Chwilę poczekałam, aż ostygnie i zaczęłam nakładać ją na włosy za pomocą szczoteczki do zębów ;) Trochę topornie mi to szło, mieszanka nie była śliska, jak znane mi to tej pory farby chemiczne. Z przodu jakoś dałam radę, z tyłu musiał mi pomóc mój TŻ. Efekt był taki, że zabrakło  mieszanki i musiałam trochę dorobić. Myślę, że następnym razem wystarczy mi połowa opakowania :) Jak już się z tym uporałam, owinęłam głowę folią i ręcznikiem. Siedziałam z tym 2 godziny, następnie spłukałama aż do "czystej wody" i nałożyłam odrobinę odżywki bez spłukiwania.

EFEKTY
Obawiałam się trochę, że henna wysuszy moje włosy, gdyż z natury są suche. Nic takiego się nie stało, a wręcz przeciwnie! Stały się mocniejsze, jakby grubsze, pięknie lśniące :) Kolor pojawił się od razu po spłukaniu mieszanki, po 24 godzinach pogłębił się. Przeglądam się teraz w lustrze i widzę głęboki, naturalnie wyglądający kolor, który równomiernie pokrył włosy. Myłam już raz głowę i nie zjaśniał od tego ani nie ściemniał.


Tutaj jest porównanie przed i po farbowaniu. Włosy nie są może dużo ciemniejsze, ale wyglądają naprawdę o niebo lepiej, niż przed farbowaniem. Myślę o tym, żeby następnym razem użyć koloru ciemny brąz, ewentualnie w proporcji 1:1 pomieszać te dwa kolory.

Co sądzicie o efekcie? Używałyście kiedyć henny do farbowania włosów?



piątek, 17 lutego 2012

Wax waxowi nierówny

Z maską Natural Classic Henna Treatment Wax zetknęłam się pierwszy raz kilka lat temu, gdy moje włosy wyglądały tak:


Wtedy rozpaczliwie szukałam dla nich ratunku. Zachęcona pozytywnymi opiniami, jakoby była polecana (ze względu na swoje silnie odżywiające właściwości), osobom po chemioterapii, kupiłam. Używałam tak, jak zalecał producent - po umyciu włosów nakładałam ok. 1 łyżkę, wmasowywałam w skalp i włosy, następnie owijałam głowę folią, na to kładłam ręcznik, dodatkowo podgrrzewałam suszarką. Po 30 minutach spłukiwałam. Jakie było moje rozczarowanie, gdy moje włosy zamiast odżyć, stały się jeszcze bardziej suche. Nie mogłam ich w ogóle rozczesach bez wyrywania! Skalp swędział, jakby trochę podrażniony. Takiego siana, które miałam po tym specyfiku to nawet w stodole próżno szukać! Dzisiaj wiem, że po takim składzie po prostu nie można spodziewać się niczego dobrego. Mnóstwo parabenów, SLS, którego w maskach i odżywkach unikam jak ognia, alkohol... Nikomu nie polecam, można tylko krzywde tym zrobić swoim włosom.

Źródło: http://www.okazje.info.pl/zu/zdrowie-i-uroda/natural-classic-henna-treatment-wax-odzywcza-maseczka-do-wlosow-ciemnych-480-g.html

Skład: /wersja do włosów ciemnych/ Aqua, Cetearyl Alcohol, Sodium Lauryl Sulphate, Methyl Paraben, Lawsonia Inermis, Parfum, Propyl Paraben, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI 15510, CI 17200, CI42090, CI 73015.

Kolejną moją zdobyczą była maska Pilomax Aloes Wax. Przeznaczona jest do włosów przetłuszczających się u nasady, a suchych na końcach. Mogłoby się zdawać - idealna dla mnie. Ale nie do końca. Stosowałam ją tak, jak powyższą wersję. Moim włosom brakowało po niej nawilżenia. Może nie były już stogiem siana, lecz końcówki nadal łamały się i puszyły. Ciężko było je rozczesać. Konsystencja lejąca się, raczej rzadka, nie lubię takiej w maskach. Zapach niespecjalny, mnie drażnił.

Źródło: http://www.wax-sklep.pl/index.ppage=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=67&category_id=30&option=com_virtuemart&Itemid=53

Skład: Aqua (water), Cetearyl Alcohol, Sodium Lauryl Sulphate, Aloe Barbadensis (Leaf) Extract, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methyllisothiazolinone, Linanool, Hexyl Cinnamal, Cl 19140, Cl 42090.

Całkiem niedawno, bo kilka miesięcy temu moją uwagę przykuła maska firmy l'Biotica Moc Natury Wax. Urzekł mnie jej skład - bez SLS, SLES, parabenów, silikonów, za to z dużą ilością naturalnych składników. W zestawie był także termcap, czyli foliowy czepek oraz próbka serum na końcówki. Wybrałam wersję do włosów suchych i zniszczonych. Zachwycił mnie jej zapach (do dziś jest moim ulubionym) i konsystencja (gęsta, budyniowa). Po nałożeniu na włosy od razu stały się one śliskie i dały się łatwo rozczesać palcami. Trzymałam je pod czepkiem i ręcznikiem 40 minut i spłukałam. Efekt jaki uzyskałam był taki, o jakim zawsze marzyłam! :)) Włoski były cudownie mięciutkie, nawilżone, skręt podkreślony. Jak u małego dziecka :) Nie mogłam przestać dotykać swoich włosów. Wypróbowałam jeszcze wersję z proteinami mlecznymi i uwielbiam ją tak samo jak tę do włosów zniszczonych. Mam zamiar wypróbować jeszczę tę do włosów ciemnych. Wax l'Biotica na stałe zagościł w mojej łazience, jest to mój ideał. Stosuję 2-3 razy w tygodniu na skalp i włoski (częstsze sprawia, że włosy się przyzwyczajają).

Źródło: http://www.lbiotica.pl/strona,aktualnosci,pokaz/13,BIOVAX_to_wiecej_niz_WAX.html

Skład: /do włosów suchych i zniszczonych/




Używałyście waxów? Co o nich sądzicie?

czwartek, 16 lutego 2012

Refleksje na Tłusty Czwartek


Nie lubię pączków, za to uwielbiam faworki! :) Przypominają mi smak dzieciństwa. Gdy byłam małą dziewczynką co roku w ten dzień robiłam razem z moją mamą faworki. Teraz sama już ich nie piekę z braku czasu. Dzisiaj mój TŻ, który także ma słabość to tego specjału, kupił dwa pudełka faworków (daliśmy radę zjeść tylko jedno :D).To nie był TEN smak, ale smakowały całkiem nieźle.

Dzisiaj natchnęło mnie na refleksje dotyczące odżywiania. Chciałabym zmienić swoją dietę na bardziej zdrową, taką za którą moje ciało mi się odwdzięczy. Ponadto moim postanowieniem jest zrzucenie kilku kilogramów, ale nie w sposób "dużo i szybko", o nie. Chodzi mi bardziej o sposób odżywiania na całe życie plus ćwiczenia na wyrzeźbienie mięśni i ujędrnienie ciała. Przede wszystkim muszę ograniczyć biały cukier (w tym czekoladę ;() oraz inne produkty, które "idą mi w biodra". Nie będę stosować żadnej specjalniej diety, sama będę układać sobie jadłospis na podstawie kilku wskazówek:

1. Nigdy nie wychodzimy z domu bez śniadania, na które spożywamy węglowodany złożone, np. płatki owsiane
2. Jemy 5 niedużych posiłków dziennie.
3. Warzywa jemy codziennie (przynajmniej jedna porcja).
4. Ostatni posiłek co najmniej 3 godziny przed snem.
5. Jemy 1 owoc dziennie.
6. Zero słodyczy, białego cukru, fast foodów.
7. Olej słonecznikowy/rzepakowy zastępujemy oliwą z oliwek.
8. Pijemy przynajmniej 1,5 litra wody dziennie.
9. Soki owocowe zastępujemy warzywnymi - niesłodzonymi.
10. Jogurty owocowe zastępujemy naturalnymi - niesłodzonymi.
12. Biały ryż zastępujemy brązowym, biały makaron razowym, białe pieczywo ciemnym. 
13. Czarną herbatę zastępujemy zieloną, rooibos, białą lub inną ziołową.
14. Ćwiczymy codziennie lub co drugi dzień, ok. 40 minut.

To właściwie wszystko. Myślę, że niedługo zacznę swoją kurację, ponieważ nie czuję się dobrze z obecnym stylem odżywiania.


środa, 15 lutego 2012

Włosy, rośnijcie szybciej!

Dziś ruszam z akcją włosy, rośnijcie szybciej! Moje włosy są bardzo leniwe, ich przyrost to jedynie ok. 1,5 cm miesięcznie. To dla mnie bardzo mało, szczególnie gdy czytam o osobać, którym rosną 3-4 cm. Marzą mi się mocne, długie włosy, na które nie musiałabym czekać 5 lat, więc postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i spróbować przyspieszyć ich wzrost. 

Źródło: http://www.helfy.pl/olejek-stymulujacy-porost-wlosow-zatrzymuje-wypadanie

1. Olej khadi. Powstał na bazie 3 olejów: kokosowego, rycynowego i sezamowego. Posiada mnóstwo wyciągów z ziół, w tym amli i rozmarynu. Jego zadaniem jest pobudzenie cebulek do wzrostu, zahamowanie nadmiernego wypadania włosów. Stosuje go 3-4 razy w tygodniu na skalp i zamierzam używać nadal.

Źródło: http://kuchnia.wp.pl/fototematy/27/9/1/wylecz-sie-w-domu.html

2. Skrzypokrzywa, czyli po 1 torebce pokrzywy i skrzypu zalanych wrzątkiem i parzonych 10 minut. Zamierzam pić regularnie 2 kubki dziennie tej herbarki, ponieważ wierzę w zbawienne działanie tych ziół na włosy.

Źródło: http://rarytas.sklep.pl/index.php/pl/m_shop/item/5720


3. Drożdże zawierają prawie cały zestaw witamin z grupy B oraz wiele substancji mineralnych – fosfor, cynk (hamuje wypadanie), magnez, żelazo, potas, selen i chrom, a ponadto biotynę, która przywraca włosom sprężystość. 1/4 kostki należy zalać wrzątkiem, by nie fermentowały w żołądku i pić codziennie po ostygnięciu.

Źródło: http://deloean.blogspot.com/2011/12/najlepsza-wcierka-jantar-odzywka-do.html

4. Wcierka stosowana codziennie po myciu na skórę głowy. W moim przypadku będzie to jantar farmony. Taka odżywka połączona z delikatnym masażem ma za zadanie odżywić cebulki i pobudzić je do wzrostu.

Mam nadzieję, że taki zestaw okaże się choć trochę skuteczny. Za miesiąc zdam relację, jak się spisał. No to... CZAS START :)




Eliksir do skóry suchej i odwodnionej

Sucha, odwodniona skóra zimą to dla wielu z nas norma. Mrozy, suche powierze, wiatr, centralne ogrzewanie, zmiany temperatury to wszystko powoduje, że ze skóry paruje za dużo wody, płaszcz lipidowy staje się zbyt cienki, żeby chronić skórę. Niski poziom wilgoci powoduje, że jest ona ściągnięta, podatna na szkodliwe działanie detergentów, łuszczy się, w konsekwencji szybciej się starzeje. Problem odwodnienia może dotyczyć także skóry tłustej, trądzikowej, ale w tym przypadku jest to zazwyczaj okresowe. Taka skóra potrzebuje wyjątkowej pielęgnacji opartej na wysoko skoncentrowanych składnikach. Musimy pamiętać o kilku zasadach:

Źródło: http://www.babyprzykawie.pl/styl/urodowe_manewry/sucha_skora_zimowa_pora.html

1. Kremy to podstawa pielęgnacji suchej skóry. Musimy ją nawilżać nawet kilka razy dziennie dobierając kosmetyk odpowiednio do naszego problemu. Wczoraj, przerażona szorstkością i suchością swojego czoła skomponowałam eliksir do twarzy z półproduktów:
- pół łyżeczki bazy kremowej, może być delikatny sklepowy krem
- kropla D-panthenolu
- kropla elastyny
- 3 krople koncentratu zatęzonego 10x 
- 2 krople oleju z pestek śliwki (może być inny, np. lniany, winogronowy)
Wszystko dokładnie zmieszałam i posmarowałam tym oczyszczoną twarz wykonując delikatny masaż. Skóra bardzo szybko wchłonęła, "wypiła" ten specyfik. Zabieg ten zastosowałam na noc i obudziłam się zachwycona efektem! :) Na czole widać było tylko pojedyncze suche skórki. Nałożyłam eliksir jako bazę pod makijaż i fluid nie podkreślił ani jednej suchej skórki :) Dzisiaj moja skóra jest wyraźnie ukojona, gładka, drobne zmarszczki zniknęły. Polecam wypróbować mój eliksir :)
2. Twarz myjemy letnią, nigdy zimną ani gorącą wodą, ponieważ to może ją podrażnić. Ograniczmy mycie wodą, stosujmy raczej toniki.
3. Pamiętajmy o dokładnym wieczornym demakijażu całej twarzy, skóra musi odpocząć od kolorowych kosmetyków.
4. Peeling to dobry sposób na pozbycie się martwych komórek, ale wybierzmy ten drobnoziarnisty i używajmy się częściej niż raz w tygodniu.
5. Nie wycieramy twarzy trąc ją ręcznikiem, bo to powoduje podrażnienia.
6. Wybierajmy kosmetyki delikatne, przeznaczone specjalnie dla skóry suchei lub odwodnionej, unikajmy tych z alkoholem i silnymi detergentami.
7. Wychodząc z domu stosujmy krem z filtrem. Nawet zimą promieniowanie słoneczne jest szkodliwe dla naszej skóry.
8. Starajmy się pić 2 litry wody dziennie, aby nawilżyć skórę od wewnątrz.

Jak Wy sobie radzicie z suchą skórą?

wtorek, 14 lutego 2012

Zakupy w zsk, czyli o płukance z L-cysteiną

Wczoraj odebrałam paczkę pełną półproduktów zamówionych w sklepie zsk klik. Dobrałam je głównie z myślą o płukance z L-cysteiną, na którą przepis znalazłam tu. Zaczęcona pozytywnymi opiniami innych dziewczyn, które miały po niej mocne i lśniące włosy, przystąpiłam do działania! :) Nie zraziłam się nawet do zapachu opisywanego jako siarkowy, ściekowy. 




Zmieszałam następujące składniki w pustej butelce po szamponie:

10% aloes zatężony 10x (płaska łyżeczka 5 ml)

3% L-cysteina (płaska łyżeczka 5 ml)

1% pantenol 75% (0.4 ml)

85% woda (42.5 ml)

Roztwór nie pachniał może perfumami, ale zapach był do przeżycia. Dla pewności dodałam 10 kropli olejku eterycznego cytrynowego. 

Najpierw umyłam włosy, nałożyłam na nie maskę wax, przykryłam foliowym czepkiem i ręcznikiem. Po 40 minutach spłukałam wodą, następnie wylałam małym strumieniem płukankę na skalp i włosy wgniatając ją delikatnie. Pozwoliłam włosom wyschnąć naturalnie. Płukanka w połączeniu z włosami okropnie śmierdzi szambem :( Nawet olejek eteryczny niewiele pomógł. Na szczęście przez noc zapach trochę się ulotnił.


Efekty:
Szczerze mówiąc trochę się zdziwiłam, ponieważ włosy co prawda wyglądały na mocniejsze i bardziej puszyste, a skręt się wzmocnił, ale... No właśnie, moje suche końcówki stały się jeszcze bardziej suche i sianowate, musiałam nałożyć na nie serum silikonowe, żeby jakoś wyglądały. Całe włosy były lekko usztywnione, jakbym popsikała je lakierem. Krótko mówiąc, spektakularnych efektów nie widzę. Jednak nie żałuję, bo włosy sprawiają wrażenie gęstszych i to fajnie wygląda. Możliwe, że za jakiś czas powtórzę tę płukankę. Myślę, że warto ją wypróbować :)



niedziela, 12 lutego 2012

Maceraty, czyli jak samodzielnie przygotować olej na porost włosów

Od kilku tygodni jestem szczęśliwą posiadaczką oleju khadi. Długo zwlekałam z jego kupnem, ponieważ odstraszała mnie jego cena - 60 zł/210 ml. Nie każdy może sobie na niego pozwolić, dlatego wpadłam na pomysł, aby samodzielnie wykonać olej o podobnych właściwościach. Ale od początku.

Maceraty – oleje roślinne z wyciągami z kwiatów, pąków lub ziół. Tego typu olej zawiera oprócz oleju bazowego, rozpuszczalne w tłuszczach substancje aktywne z danej rośliny. Otrzymywane są przez moczenie kwiatów lub ziół w oleju roślinnym, poddawanie przez kilka tygodni działaniu promieni słonecznych i przefiltrowanie. Olej otrzymuje nazwę rośliny, której wyciąg zawiera olej bazowy. Maceraty są bardzo wrażliwe na ciepło i światło, dlatego też nie powinny być ogrzewane oraz narażane na działanie promieni słonecznych.
Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Maceraty


Źródło: http://wygodny-market.pl/produkt/2484/638/Przyprawy_i_sosy/przyprawy/Rozmaryn_duzy_1szt_.html


Rodzaj ziół dobieramy odpowienio do tego, jaki rezultat chcemy uzyskać. Ja proponuję rozmaryn, ponieważ uważany jest za substancję stymulującą cebulki do wzrostu, łagodzącą i nawilżającą skórę i włosy. Poza tym ma wspaniały zapach, który likwiduje bóle głowy i niweluje złe samopoczucie (sprawdziłam na sobie :)) Warto dodać, że wyciąg z rozmarynu zawarty jest także w oleju khadi.

Przepis na macerat przyspieszający wzrost włosów:
Świeże, czyste liście rozmarynu (można wyhodować w doniczce na parapecie) miażdżymy lub rozdrabniamy i wrzucamy do butelki lub słoika. Zalewamy olejem bazowym tłoczonym na zimno (oliwa z oliwek, olej sezamowy, lniany) tak, aby jego poziom znajdował się ok. 2 cm nad poziomem ziół. Zakręcamy i odstawiamy na działanie temperatury pokojowej. Po 2 tygodniach odcedzamy i przelewamy najlepiej do butelki z ciemnego szkła. Przechowujemy w lodówce, maksymalnie 6 miesięcy.

Taką miksturę wcieramy w skalp, najlepiej na całą noc 2-3 razy w tygodniu.

Jeszcze nie stosowałam tego oleju, ale wypróbuje gdy tylko skończy mi się khadi. Chcę mnieć porównanie, który spisuje się lepiej. Na pewno o tym napiszę :)

sobota, 11 lutego 2012

Pachnące mydełko

Kilka dni temu dostałam w prezencie od siostry (ślicznie dziękuję) ciekawe mydło z Mydlarni u Franciszka, tu jest odsyłacz klik






Jest to mydło glicerynowe, ręcznie robione, naturalne o zapachu pomarańczy z chilli. Urzekły mnie w nim dwie rzeczy: wygląd i zapach. Wygląda wyjątkowo ładnie, co możecie zobaczyć na zdjęciu, stanowi fajną dekorację łazienki :) A zapach... Istne cudo! Po zmoczeniu i namydleniu rąk cała łazienka pachniała soczystą, świeżą pomarańczą przełamaną ostrzejszą nutką. I tak przez kilka godzin. Uaktywniły mi się endorfiny :) Używam go tylko do rąk, bo zwyczajnie mi go szkoda do ciała. Ale myślę, że nieźle by się sprawdziło, ponieważ nie wysusza skóry tak, jak tradycyjne mydła. Mam w planach kupno jeszcze innych zapachów :)

A Wy, lubicie takie mydełka?

Wypadanie włosów

Na głowie mamy około 100-150 tysięcy włosów. Specjaliści uważają, że dzienna norma wypadania to do 150 włosów. Włos wypada po przejściu trzech faz: wzrostu, przejściowej, spoczynku. Jeśli nasze włosy rosną wolno, często nie mamy szansy, by je zapuścić, ponieważ wypadają zanim zdążą osiągnąć naszą wymarzoną długość. Wypadanie może mieć wiele przyczyn: zła dieta, co za tym idzie niedobór witamin, niewłaściwa pielęgnacja - przeciążenie włosów i osłabienie cebulek, choroby, przyjmowanie leków, stres, farbowanie chemicznymi farbami, a także częste prostowanie, skręcanie.




źródło: http://urodaizdrowie.pl/dlaczego-wlosy-wypadaja-2


Co możemy zrobić, aby powstrzymać wypadanie i przyspieszyć ich wzrost?
1. Przede wszystkim przyjrzyjmy się swojej diecie i zastanówmy się, czy spożywamy urozmaicone posiłki z warzywamy, owocami, orzechami, nabiałem. Jeśli jesteśmy zabiegani i nie zawsze pamiętamy
o zbilansowanej diecie, powinniśmy przyjmować suplementy zmieniając je co 2-3 miesiące na inne. W ten sposób dostarczymy organizmowi różnorodnych substancji.
2. Warto zaopatrzyć się też w zioła - skrzyp i pokrzywę. Przepis na herbatkę wzmacniającą włosy: do kubka sypiemy po 1 łyżeczce skrzypu i pokrzywy, zalewamy wrzątkiem i parzymy 5-10 minut. Pijemy 1-2 kubki dziennie.
3. Drożdże. 1/4 kostki zalewamy połową szklanki wrzątku i mieszamy. Pijemy po ostygnięciu. I tak codziennie przez miesiąc, następnie robimy przerwę.
4. Dbanie o skórę głowy. Możemy olejować skalp 2-3 razy w tygodniu olejami typu khadi oraz sesa. Warto stosować też tzw. wcierki, czyli odżywki w płynie, które rozpylamy na skalp wykonując delikatny masaż. Przykłady takich wcierek: seboradin lotion, mgiełka radical, odżywka jantar.
5. Szczotkowanie. Odpowiednie szczotkowanie włosób pobudza krążenie i stymuluje wzrost włosów. Warunkiem jest szczotka z naturalnego włosia.  Pochylmy głowę do dołu, delikatnie przesuwamy szczotkę zaczynając od karku w kierunku czoła.
6. Farbowanie. Zamiast używać farb chemicznych zastanówmy się nad naturalnymi, które nie tylko nadadzą naszym włosom piękny kolor, ale także je wzmocnią.
7. Podcinanie końcówek. Rozdwojone, połamane końce kierują się ku cebulce osłabiając ją. Podcinajmy je więc regularnie. Może to być, np. 1-2 cm co 3 miesiące.
8. Nie przeciążajmy włosów nadmiarem kosmetyków. Nie muszą ociekać maską, czy odżywką, żeby wchłonąć dobroczynne substancje, wystarczy 1 łyżka na całe średniej długości włosy i skórę głowy. Jeśli stosujemy silikony, zwmywajmy je szamponami z SLS lub SLES.
9. Po każdym myciu nakładajmy odżywkę, która ułatwi rozczesanie włosów, co za tym idzie, mniej ich wypadnie przy czesaniu.
10. Nie przesadzajmy z ciasnym związywaniem włosów gumką. To także osłabia cebulki.
11. Ograniczmy stosowanie agresywnych zabiegów na gorąco, takich jak prostowanie, karbowanie, czy kręcenie lokówką.


Macie swoje sposoby przeciwdziałające wypadaniu włosów? :)

czwartek, 9 lutego 2012

Moja pielęgnacja włosów

Włosy myję codziennie szamponem. Są one faliste, więc kwalifikują się do mycia odżywką, jednak nie robię tego, ponieważ szybko przetłuszczają się wtedy u nasady. Do mycia używam szamponów bez silikonów. Lubię łagodne, które nie podrażniają skalpu, ale od czasu do czasu używam takich z SLS i SLES.
Po każdym myciu nakładam odżywkę (zazwyczaj) lub maskę (3 razy w tygodniu), oczywiście bez silikonów. Odżywkę na 5 minut, maskę na 30-40 minut pod foliowym czepkiem i dodatkowo ręcznikiem.  Po spłukaniu odżywki/maski chłodną wodą i osuszeniu włosów ręcznikiem nakładam na nie niewielką ilość odżywki bez spłukiwania, a końce zabezpieczam silikonowym serum. Niestety, bez tego puszą się niemiłosiernie :( Następnie rozpylam na skalp "wcierkę" i masuję skórę głowy przez kilka minut. Rozczesuję delikatnie mokre włosy szczotką i nakładam na nie żel lniany. Otwartą dłonią chwytam końce i zwijam w harmonijkę ku górze, kilka razy. Zostawiam tak, żeby naturalnie wyschły i voila! Fale gotowe :)

Zauważyłam, że moje włosy lubią różnorodność, szybko przyzwyczajają się do danego kosmetyku, dlatego poszłam za radą innych włosomaniaczek i za każdym razem używam innego zestawu.

Trzy razy w tygodniu nakładam na włosy olej (około 1 łyżki stołowej) i trzymam tak całą noc. Jak na razie przetestowałam oleje kokosowy i mix alterry migdały i papaja. Jestem w trakcie testowania oleju Khadi.

Oprócz tego okresowo stosuję suplementy. Wcześniej była to belissa, która wzmocniła moje paznokcie, jednak na włosach widziałam mizerne efekty. Teraz łykam vitapil, jednak na razie za wcześnie na opinię. Dosyć nieregularnie popijam skrzypokrzywę, w najbliższym czasie muszę się bardziej zmobilizować ;)

Co powinnam dodać do swojej pielęgnacji? Macie jakieś propozycje? :)

Historia moich włosów

Zawsze poświęcałam wiele uwagi swoim włosom. Jako nastolatka nosiłam włosy lekko za ramiona, farbowałam je średnio co dwa miesiące. Nie było koloru, którego nie miałam na głowie. Blond, jasny brąz, czekoladowy brąz, ciemny brąz, rudy, ciemna czerwień i tak dalej. Co więcej katowałam je prostownicą, lokówką, suszarką. W konsekwencji stały się przesuszone, połamane, rozszczepione na końcach, jednym słowem - tragedia.

Z chwilą pójścia na studia ścięłam włosy "na chłopaka". Wtedy zaczęłam o nie dbać, jak się okazało - nie do końca właściwie. Po pierwsze zrezygnowałam z suszarki, prostownicy, lokówki. Przestałam je także farbować, postawiłam na naturalny kolor. Co miesiąc wydawałam ogromne (jak dla mnie) sumy pieniędzy na kosmetyki fryzjerskie, które nie przynosiły zadowalających rezultatów. Moje włosy były wciąż suche i rozdwojone. Ich stan możecie zobaczyć na zdjęciu pierwszym.

Pewnego dnia trafiłam na wizaz.pl na wątek dotyczący kosmetyków bez silikonów. To był strzał w dziesiątkę. Zaczęłam się tym bardziej interesować, zbierałam informację. W końcu zrobiłam pierwszy krok - poszłam do fryzjera ściąć najbardziej zniszczone partie włosów (zdjęcie drugie). Następnie zaczęłam zupełnie nową pielęgnację opartą na szamponach, odżywkach i maskach bez silikonów oraz na olejach. Dzięki żelowi lnianemu dowiedziałam się też, że moje włosy potrafią pięknie falować. Po miesiącu moje włosy wyglądały tak, jak na zdjęciu trzecim. Czwarte przedstawia włosy po dwóch miesiącach pielęgnacji. Włosy nabrały blasku, końce przestały się rozdwajać.

Póki co, to tyle. Jestem na etapie testowania różnych kosmetyków, o których na pewno napiszę :) Czeka mnie jeszcze długa droga do osiągnięia celu, czyli długich, zdrowych i mocnych włosów.

Na początek

Witajcie!
Od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie myśl założenia własnego bloga. Dlaczego? Otóż jestem miłośniczką kosmetyków, uwielbiam je testować! Zaczęłam też bardziej świadomą pielęgnację włosów, z którymi wcześniej nie obchodziłam się zbyt delikatnie. Za to teraz rekompensuję im lata zaniedbania. Chciałabym także prowadzić zdrowszy tryb życia. O moich przygodach, głównie z kosmetykami będę pisała na swoim blogu :)